Opakowania, które znikają w 90 dni
Zaczęliśmy testy nowej folii z alg morskich dokładnie 12 czerwca 2024 roku w naszym poznańskim warsztacie. Szukaliśmy materiału, który nie tylko zastąpi plastik, ale po prostu nakarmi glebę po zużyciu, bez zostawiania mikroplastiku w ogrodzie.
Surowiec prosto z północnego wybrzeża
W lipcu 2024 roku odebraliśmy pierwszą partię 14 kg suszonych alg brunatnych (Saccharina latissima). Surowiec przyjechał do nas w szczelnych workach, a jego zapach przez pierwsze trzy dni zdominował całą pracownię przy ul. Roosevelta. Wybraliśmy ten gatunek, bo rośnie niesamowicie szybko i nie wymaga nawożenia ani słodkiej wody. W Siborgdesign wierzymy, że ziemia nie potrzebuje więcej śmieci, dlatego proces obróbki ograniczyliśmy do minimum. Algi są mielone, a następnie łączone z organicznym spoiwem w temperaturze dokładnie 64.5 stopnia Celsjusza.
Praca z biomasą morską uczy pokory, bo każda partia surowca reaguje inaczej na wilgotność powietrza w Poznaniu. Podczas fali upałów w połowie sierpnia musieliśmy zmienić proporcje wody o 7%, żeby folia nie pękała podczas zastygania. Nie używamy żadnych chemicznych barwników ani wybielaczy. Naturalny kolor materiału to delikatny beż, który pod światło wygląda jak mętne szkło. Jest to estetyka, której szukało u nas 37 lokalnych producentów naturalnych mydeł, zmęczonych błyszczącym i tanim plastikiem PET.
Cały proces przygotowania masy trwa u nas 3.2 godziny. To krótko, biorąc pod uwagę, że nie używamy ciężkich maszyn przemysłowych, a jedynie zmodyfikowaną linię o długości 8 metrów. Dzięki temu zużycie energii w naszym studiu spadło o 23% w porównaniu do testów z recyklingowanym polietylenem, które prowadziliśmy w ubiegłym roku. To konkretna oszczędność, która pozwala nam utrzymać cenę prototypowania na poziomie dostępnym dla małych manufaktur kosmetycznych z Wielkopolski.
Opakowanie nie może być wieczne, jeśli produkt w środku zużywamy w zaledwie jeden miesiąc.

83 dni do całkowitego rozpadu
Test kompostowania domowego rozpoczęliśmy 12 czerwca w trzech skrzyniach ustawionych na tyłach naszej pracowni. Wilgotność wewnątrz pryzmy utrzymywaliśmy na stałym poziomie 67%, monitorując ją codziennie o godzinie 9:00. Pierwsze mikro-pęknięcia na powierzchni folii o grubości 0.3 mm zauważyliśmy już w 19. dniu testu. Materiał zaczął tracić swoją sztywność i powoli integrował się z podłożem, co było znakiem, że bakterie i grzyby zaczęły swoją pracę bez żadnych wspomagaczy chemicznych.
Do 4 września 2024 roku, czyli po dokładnie 83 dniach, w ziemi nie znaleźliśmy ani jednego kawałka folii, który można by podnieść palcami. To wynik o 11 dni lepszy niż zakładaliśmy w pierwotnej dokumentacji projektowej. Co ważne, badanie pH gleby po zakończeniu testu wykazało wzrost o 0.4 jednostki, co sugeruje, że resztki alg zadziałały jak lekki nawóz. Dla nas to kluczowy dowód na to, że projektujemy z myślą o obiegu zamkniętym – materiał wraca do ziemi i realnie ją karmi.
Większość produktów typu bioplastik wymaga kompostowni przemysłowych i temperatury powyżej 60 stopni, żeby w ogóle zacząć się rozpadać. Nasza folia z alg znika w zwykłym ogrodowym kompostowniku, co potwierdziły testy u 6 naszych stałych klientów, którzy zakopali próbki u siebie na działkach. Wyniki były powtarzalne: nikt nie czekał dłużej niż 94 dni na całkowite zniknięcie materiału. To sprawia, że bariera wejścia w ekologiczne opakowania przestaje być problemem logistycznym dla końcowego użytkownika.

Wyzwania w branży kosmetycznej
Nie będziemy kłamać – folia z alg nie nadaje się do wszystkiego. Przetestowaliśmy 47 słoiczków z kremami o wysokiej zawartości olejów i po 11 tygodniach materiał zaczął delikatnie mięknąć od środka. Dlatego obecnie rekomendujemy to rozwiązanie głównie do produktów suchych: kul kąpielowych, mydeł w kostce czy szamponów w barze. W przypadku produktów sypkich, jak sole do kąpieli, bariera wilgoci wytrzymuje bez zmian przez 7 miesięcy, co sprawdziliśmy w naszym testowym magazynie przy wilgotności 54%.
Klienci często pytają o zapach. Surowa alga pachnie intensywnie, ale po przejściu przez naszą prasę i wysuszeniu w temperaturze 42 stopni, aromat staje się niemal niewyczuwalny. Po 3 dniach od wyjęcia z formy opakowanie jest całkowicie neutralne zapachowo. W sierpniu przeprowadziliśmy ślepy test na grupie 12 osób odwiedzających nasze studio i żadna z nich nie potrafiła odróżnić zapachu opakowania z alg od standardowego kartonu. To pozwala na bezpieczne pakowanie nawet delikatnie perfumowanych kosmetyków.
Obecnie pracujemy nad zwiększeniem odporności na tłuszcze poprzez dodanie naturalnego wosku pszczelego z pasieki oddalonej o 23 km od Poznania. Pierwsze próby z 5-procentowym dodatkiem wosku wydłużyły stabilność opakowania przy kontakcie z olejem o kolejne 14 dni. Nie jest to jeszcze rozwiązanie idealne dla płynnych balsamów, ale dla 83% asortymentu typowej manufaktury kosmetycznej nasza folia jest już teraz w pełni funkcjonalna i bezpieczna w transporcie.
Materiały, które karmią glebę, to jedyna droga, by przestać produkować odpady.

Koszty produkcji i plany na 2025 rok
Uczciwie podchodzimy do wycen. Produkcja opakowania z alg jest obecnie droższa o około 18 groszy za sztukę w porównaniu do masowej produkcji z plastiku. Przy zamówieniu 150 sztuk słoiczków, cena jednostkowa oscyluje w granicach 1.14 zł. Dla małego warsztatu to koszt, który można łatwo przenieść na produkt, podkreślając jego zerowy ślad węglowy. W lipcu wyliczyliśmy, że oszczędność na samej utylizacji i opłatach produktowych dla naszych klientów wynosi średnio 2400 zł w skali kwartału przy średniej skali sprzedaży.
W Q1 2025 planujemy wdrożenie stałej produkcji dla 12 wybranych marek z Polski, które brały udział w naszych testach pilotażowych. Chcemy uniknąć gwałtownego skalowania, bo zależy nam na kontroli jakości każdej partii biomasy. Nasz zespół, składający się obecnie z 5 osób, jest w stanie przygotować do 540 gotowych opakowań tygodniowo. To skala, która pozwala nam na czystą formę i zero odpadów w trakcie samego procesu wytwórczego, bo każdą nieudaną próbkę po prostu wrzucamy z powrotem do blendera.
Siborgdesign nie chce być wielką fabryką. Wolimy pozostać studiem eko-designu, które dostarcza konkretne, sprawdzone rozwiązania dla ludzi, którym zależy na środowisku. Do końca roku planujemy jeszcze testy z barwnikami na bazie skórek z cebuli i buraków, żeby zaoferować 3 warianty kolorystyczne bez użycia grama syntetyki. Jeśli szukasz opakowania, które nie przetrwa tysiąca lat na wysypisku, zapraszamy do rozmowy o konkretnych liczbach i możliwościach Twojego produktu.


